W sumie to zajęło mi trochę czasu, żeby w ogóle się zorientować, że zarządzenia projektami to moja droga. Że chcę prowadzić projekty. Że mam z tego dużą satysfakcję i przyjemność. I że po prostu tego chcę, bo wiem że, robię to dobrze. Zobaczcie jak to zrobiłam, że zostałam menedżerką projektów.

Jak to się zaczęło…

Niewątpliwie wszystko zaczęło się dość banalnie, bo taką ścieżkę kariery wymyśliłam sobie pracując w korporacji automotive. Byłam w zespole projektowym ze strony jakości i wprowadzaliśmy dla klientów francuskich (Peugeot, Citroen, Renault) pasy bezpieczeństwa. Mogłam wtedy obserwować co robi kierownik projektu, na czym polega jego praca, jak się z nim współpracuje. Potem dostałam szansę i przeniosłam się do centrum inżynieryjnego, gdzie już koordynowałam pracę projektantów i testerów. Do tej pory mam sentyment jak widzę na ulicach Citroen’a Cactusa, Peugeot’a 308, Peugeot’a 3008/5008 – to były moje projekty! I wtedy zaklikało. Odkryłam to – koordynowanie projektów, praca z zespołem, kontakt z klientem, elastyczne reagowanie na zmiany, adrenalina przy zbliżającej się premierze auta – to było coś co mnie napędzało. Jednak byłam tam odpowiedzialna tylko za część techniczną prowadzenia projektów. Cały projekt koordynował program manager. Chciałam więcej…

Praktykę mam. Teraz teoria.

Wiedziała, że bez wątpienia znam zarządzanie projektami tylko od strony praktycznej. Jednak bezsprzecznie brakowało mi teorii, narzędzi, technik, jakiejś instrukcji jak projekt ubrać w struktury. Dlatego też, szukałam studiów podyplomowych, a ostatecznie trafiłam na kurs przygotowujący do certyfikatu International Project Management Association. To wymagało wyrzeczeń. Po pierwsze, przez pół roku co drugi weekend spędzałam nie z rodziną, ale na kursie w Łodzi. A po drugie, póżniej poświęciłam wiele wieczorów na naukę do egzaminu. I udało się! Zdałam!

Punkt zwrotny.

I wtedy nastąpił punkt zwrotny, bo pojawiła się oferta pracy jako project manager w rodzimej firmie sprzedającej sprzęt elektroniczny. To był akurat moment, gdy wprowadzali na rynek komputery stacjonarne marki własnej i potrzebowali kogoś kto wiedział jak się zarządza wdrożeniem produktu. Tak trafiłam do x-kom. I tu znalazłam to, czego szukałam. Miałam swoje projekty, miałam zespoły, razem szukaliśmy rozwiązań, pokonywaliśmy problemy. Wiatr wiał w moje żagle. G4M3R trafił na rynek i dalej z dumą obserwuję jak ta marka własna się rozwija. Moja późniejsza kariera poszła w stronę zarządzanie biurem projektów i portfolio, no ale ten pierwszy krok był najtrudniejszy.

I to jest chyba najlepsze w pracy menedżera projektów. Że mimo przeciwności, konfliktów w zespole, wymagającego sponsora czy klienta, to chcę ci się to robić bo wiesz, że potem poczujesz tą dumę po GO LIVE. W rezultacie, później już na zawsze z sentymentem będziesz spoglądać na sukces Twojego klienta, bo wiesz, że był tam Twój udział. Bo to Twój projekt.

A jeśli Ty czujesz, że to Twoja droga i poszukujesz (jak ja kiedyś) tych struktur, technik i narzędzi to wpadnij na moje warsztaty “Zarządzanie projektami online”. Przekażę Ci wiedzę w pigułce, tak, że zachwycisz klienta nowymi umiejętnościami i technikami.

.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.