Jeśli robimy to „na czuja”, w niezorganizowany sposób, to później mamy wrażenie, że wiecznie żyjemy w chaosie, wszystko się opóźnia, mimo że mamy ręce pełne roboty.
Pamiętam, że będąc nastolatką ponosiłam porażkę za porażką próbując coś ugotować - pieczeń przypalona, makaron rozgotowany, a ciasto zawsze z zakalcem. Niby wszystko zgodnie z przepisem, ale ten często był taki niejasny! Od kiedy odmierzać gotowanie makaronu? Co znaczy szklanka mąki? Ta duża czy mniejsza? Czy ciasto od razu wyjmować z piekarnika po upieczeniu czy czekać? Która śmietana do zupy, a która do kremu?
Teraz odpowiedzi na te pytania wydają mi się oczywiste. Ale wiecie dlaczego? Bo mam doświadczenie. Bo spaliłam kilka pieczeni i zjadłam niejedno ciasto z zakalcem. I Wy pewnie też tak macie.
Podobnie było w zarządzaniu projektami, dzięki czemu dziś stałam się dla moich klientów prawdziwym masterchefem. Jestem Panią od projektów, która jest w tym świecie od kilkunastu lat i wie, co działa, a co jest akademickim bełkotem. Mój talent Gallupa, „indywidualizacja”, pozwala mi wysłuchać i zrozumieć klientów, a następnie dopasować usługę pod ich specyficzne potrzeby. Teraz wspieram menedżerów projektów i pomagam małym biznesom w układaniu ich wizjonerskich, często szalonych pomysłów, w jasne struktury projektowe.